środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 26

 Ciemny pokój, świszczący wiatr za oknem i horror obejrzany nie dalej jak dwa dni temu, niezbyt dobrze wpływały na mój sen. Leżałam skulona pod kołdrą i byłam bliska jęczenia ze strachu. Rozglądałam się wszędzie, cienie wydawały mi się jakimiś potwornymi zjawami, kąty w pokoju były domem wszelkich okropności. W końcu przemogłam się i wyciągnęłam rękę po telefon. Wystukałam numer.
- Tak kochanie?- głos Harry'ego był zaspany.
- Boję się, nie mogę zasnąć- wyszeptałam.
- Rany, nigdy więcej nie obejrzę z tobą horroru- wymiauczał do słuchawki.- Poczekaj chwilkę.
 Rozłączył się, a ja zostałam znowu sama na spotkaniu z moimi koszmarami. Schowałam się pod kołdrę tak, że tylko oczy mi wystawały. Przez pięć minut siedziałam i patrzyłam się przed siebie, drugie pięć słuchałam odgłosów w domu: głównie różnorodnych skrzypnięć i złowieszczej ciszy.
 Nagle coś cicho walnęło w moje okno, a ja podskoczyłam i skuliłam się. Znowu. I znowu. W ten telefon mi zabrzęczał, a ja pisnęłam. Odczytałam wiadomość: "otworzysz to cholerne okno, czy nie?!", od Harry'ego. Zebrałam się w sobie i szybko wstałam z łóżka, po czym otworzyłam.
- Harry, co ty tutaj robisz?!- wyszeptałam głośno.
- Ratuję ci nieprzespaną noc- wyjaśnił z uśmiechem.- Jak mam wejść, skoro drzwi są zamknięte?
- Poczekaj chwilkę!
 Nawet nie zamknęłam okna, tylko popędziłam na dół. Nagle jakimś tajemniczym sposobem wszystkie strachy minęły, pojawiło się za to pragnienie jak najszybszego spotkania. Zleciałam po schodach jak duch, dopadłam drzwi i cicho je otworzyłam. Za nimi stał najpiękniejszy chłopak pod Słońcem, ale w tej chwili to raczej Księżycem. Haz wszedł do domu i zachichotał.
- Jak zadzwoniłaś to o mało zawału nie dostałem, myślałem że coś się stało- przytulił mnie mocno.- A potem umierałem ze śmiechu i myślałem, czy by cię jakoś przestraszyć.
- Spróbowałbyś, to bym się do ciebie nie odzywała- po moich słowach chłopak spoważniał.
- Naprawdę?
- Oczywiście, że nie! Zrobiłabym ci tylko awanturę, nic więcej- wzruszyłam ramieniem.
 Harry chwycił mnie za biodra i popatrzył na mnie z odległości. Spojrzałam na siebie, zajęło mi dłuższą chwilę zanim zrozumiałam, że gapi się na moją #piżamę
- O matko, mogłam się przebrać- powiedziałam cicho sama do siebie.
- Nie, jest idealnie- momentalnie mnie do siebie przyciągnął i wpił się w moje usta. W nocnej ciszy nasze mlaskanie i cmokanie słychać było potrójnie.
- Harry- wymruczałam w jego usta.- Harry!
- No co?- chłopak z wysiłkiem przerwał pocałunek.
- Hałasujemy!- złapałam jego twarz w swoje dłonie i cmoknęłam.- Chodź już lepiej na górę!
  Ostrożnie i powoli weszliśmy najpierw po schodach, a potem do mojego pokoju. Przez nieuwagę nie domknęliśmy drzwi. Podeszliśmy do łóżka, Harry odgarnął mi włosy z szyi i zaczął delikatnie rozsiewać swoje pocałunki. Z obojczyka przechodził coraz wyżej, aż dotarł do linii szczęki. Całował ją delikatnie, głaskał mnie przy tym w dolnych partiach pleców. Objęłam go za szyję i czekałam, cierpliwie czekałam. Zauważyłam, że kiedy pojawił się Harry zupełnie zapomniałam o strachu.
 Haz doszedł do moich policzków i czoła. Jedyne co w tamtej chwili czułam to wszechogarniająca obecność Harry'ego, jego dotyk, usta, loki, wszystko. Po dwóch minutach czekania na tą chwilę, postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce. Przygryzłam wargę i ściągnęłam głowę Haza na swój poziom. Oblizałam usta i przyciągnęłam go do siebie. Wsunęłam mu język, który natychmiast napotkał jego. Z każdą chwilą w pokoju robiło się coraz duszniej, temperatura wzrastała niewiarygodnie szybko. Chłopak naparł na mnie tak mocno, że przewróciłam się na miękką pościel. Harry całował cudownie, niebiańsko. Anielską chwilę popsuła mi tylko jedna rzecz. Mianowicie coś twardego między moimi udami. Jak tylko zdałam sobie sprawę co to jest, od razu zalała mnie fala wewnętrznego sprzeciwu i moje wargi znieruchomiały. 
- Co?- zdezorientowany Harry zatrzymał się.- Co jest nie ta...? O Jezu Chryste...
 Mój chłopak najwyraźniej zdał sobie sprawę w jakiej pozycji się znajduje. Dokładnie leżąc na mnie. 
- Przepraszam cię, strasznie cię przepraszam! Ja nawet tego nie...
- Ćśśś, spokojnie- wyszeptałam uspokajająco.- Po prostu ze mnie zejdź.
 Haz ostrożnie się podniósł i położył obok na materacu. Popatrzył na mnie jeszcze raz niespokojnie i już miał otwierać usta, żeby coś powiedzieć, ale mu przeszkodziłam.
- Spokojnie kochanie, nic się nie stało- pogłaskałam go po głowie.
- Wiem jaka jesteś na tym punkcie wrażliwa- podparł się na ramieniu.- Dlaczego?
- Gdybyś miał matkę, którą zaszła z tobą w ciąże w wieku piętnastu lat, też byś tak unikał... no wiesz...
- Seksu?- podpowiedział.
- Taaak...
- Nie wiedziałem. Ale wiem za to inną rzecz: ty masz dziewiętnaście lat, jesteś ostrożniejsza i takie kontakty są ludziom potrzebne- przytulił mnie do siebie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chcę- łza skapnęła mi po policzku.
- Nie płacz, kochanie- Harry starł słoną kroplę.- Ale?
- Ale jeszcze nie teraz. Obiecuję ci, ale nie teraz.
- Nie musisz mi niczego obiecywać- pocałował mnie w czubek głowy.- Wierzę ci.

Rozdział 25

 Mruknęłam przeciągle i wtuliłam się w miękką poduszkę. Usłyszałam za sobą cichy śmiech.
- Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?- charakterystycznie niski głos z chrypką.
- Ale co?- wymamrotałam.
- No ja nie wiem, ty mi wyjaśnij- Harry objął mnie.- Jesteś słodka, kiedy mówisz przez sen.
- Co? Bo chyba nie rozumiem- zmarszczyłam brwi. 
- Przed chwilą jeszcze wyznawałaś mi miłość- przytulił usta do mojego ucha.
 Zamrugałam kilkakrotnie. Jakoś nie mogłam sobie przypomnieć.
- Hmm...
- A zresztą nieważne...- powiedział tak jakby mu było smutno.
- Skoro mówiłam to przez sen, to pewnie prawda- spojrzałam na niego czule.
 Jak na jakiś znak przybliżyliśmy się i złączyliśmy nasze wargi. Języki falowały nam w jakiś nieznany rytm, cudowną chwilę przerwał dźwięk telefonu. Harry tylko zamruczał i dalej mnie całował, chociaż wiedział, że to do niego. Gdy stało się to natarczywe, chłopak jak z przymusu sięgnął po urządzenie. Kiedy zobaczył kto się do niego dobija, wypuścił z siebie głośno powietrze.
- Czego, Louis?- warknął do słuchawki, pochylony nade mną. Chcąc, nie chcąc, usłyszałam to co powiedział po drugiej stronie Lou.
- Przestań się migdalić i zabieraj dupę na wywiad.
- Co? Jaki...- Haz zamarł.- O matko...
- No właśnie, masz pięć minut plus jeszcze pięć w bonusie- usłyszałam jeszcze tylko dźwięk kończący połączenie.
- Jeny, nie mam nawet czasu cię odwieźć do domu- zerwał się z łóżka.- Musisz jechać ze mną.
- Ale...
- Nie marudź, ubieraj się skarbie i jedziemy.
                                                                            ***
 Stałam przed szybą dźwiękoszczelną oddzielającą pokój nagrań od reszty budynku. Harry z chłopakami śmiali się aktualnie z opowieści o Niallu. Mnie jakoś specjalnie nie ruszyła, może dlatego że nie jestem fanką One Direction. Nie wiedziałam o co biega.
- No i jedno z czołowych pytań, które kwitło na Twitterze- prowadzący zawiesił głos.- Harry. Na ostatniej gali pojawiłeś się z dziewczyną. Czy to oznacza, że...?
- Tak, chodzimy ze sobą- mój chłopak uśmiechnął się.
- Ha! Jak ma na imię, czym się zajmuje, gdzie się poznaliście, jest tu dzisiaj z nami?- zakręciło mi się w głowie od pytań.
- Melody Furlought, jest studentką Akademii Artystycznej, poznaliśmy się w studiu jej ojca- Haz uśmiechnął się tajemniczo.- I jest tutaj.
- Hmm... Studentką mówisz? To ile ma lat?
- Dziewiętnaście.
- Okej, no to zapraszamy! Czy Melody może powiedzieć parę słów do fanów?
- Pewnie, że tak- Harry wstał i ruszył do wyjścia.
 Odruchowo cofnęłam się. Gdy chłopak mnie zobaczył, roześmiał się na dobre.
- Oj głuptasie, to nic strasznego- zaczął powoli się do mnie zbliżać, a ja cofać.- Zresztą, już byłaś w telewizji, pamiętasz? Tam się przecież poznaliśmy.
- Tak, ale to było co innego. Teraz fanki mnie rozszarpią!- natrafiłam na ścianę za plecami.
- Ech, nieprawda! Zayn też ma dziewczynę i co?- Harry był bardzo blisko.
- Ale ona jest sławna...
- Ty też możesz być sławna- przygwoździł mnie sobą do ściany.- I zaraz będziesz.
 Pocałował mnie delikatnie i złapał za rękę.
- Chodź.
 Przez tę całą krótką drogę szłam jak na szpilkach. Gdy weszłam do pokoju, wręcz było mi niedobrze.
- No to witamy dziewczynę Harry'ego!- prowadzący był na oko po trzydziestce.- Wow Haz, jak ty znajdujesz takie piękne?
- Mój sekret- puścił mi oko.
- No, teraz chciałbym usłyszeć jak coś mówisz- redaktor zrobił zachęcający gest.
 Potrząsnęłam głową. Ze strachu nawet nie mogłam się ruszyć!
- Proszę, chociaż coś!
- No dobrze...- ledwo się odezwałam, a zaraz poleciała burza oklasków od chłopaków.
- Ha ha! Bardzo ładny głos- pochwalił mnie prowadzący.
- Dziękuję- spaliłam raka.
- Dobra, chłopaki, co myślicie na temat Melody?
                                                                        ***
- Uff, to było straszne!- pisałam sms-a i skarżyłam się Harry'emu.- Prawie mnie tam zabiliście!
- Mhm- mruknął i dalej wpatrywał się w jezdnię przed nami z lekkim uśmiechem.
 Jechaliśmy sama nie wiem gdzie, paplałam cały czas i pisałam do Cher. Kiedy minęło jakieś piętnaście minut, skręciliśmy w końcu do parku.
 Chodziliśmy po różnych ścieżkach i alejkach, byliśmy nawet w tej, do której ja zawitałam w dniu poznania Haza. Opowiadałam mu różne historie z mojego życia, a on dzielił się ze mną opowieściami o chłopakach. Po sposobie mówienia o nich, poznałam że Harry zapłakał by się na śmierć, gdyby któregoś zabrakło.
 W pewnym momencie Harry zaproponował wejście na jedno z wielkich, rozłożystych drzew. Z trudem się na nie wdrapałam. Potem usiadłam po turecku, a chłopak położył głowę na moich nogach.
- Jak byłam mała strasznie bałam się wchodzić na drzewa- zamknęłam oczy i oparłam głowę o pień.
- Dlaczego?
- Bo uważałam, że drzewa podpierają niebo, by nie spadło- uśmiechnęłam się delikatnie.- I bałam się, żeby się nie złamało.
---------------------------------------------------------------------------------
 I przy okazji dopełniam moją listę blogów polecanych o http://fanfiction-o-1d.blogspot.com 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 24

-I thought I saw a man  brought to life, he was warm, he came around like he was dignifed- nuciłam sobie razem z radiem.
 Tańczyłam i wirowałam po kuchni, "wakacje, wakacje!", chodziło mi tylko po głowie. W końcu w ostatni tydzień czerwca studenci Akademii Artystycznej zawsze mają już wolne. Akurat robiłam deser-niespodziankę dla dziewczynek, obiecałam im to. Ogólnie składało się na to mnóstwo czekolady, lodów, bitej śmietany i kolorowej posypki. Moje siostry jakoś nie były specjalnie wybredne. 
 Mieszałam akurat roztapiającą się czekoladę w rondelku, kiedy ktoś nagle złapał mnie od tyłu.
- To jest napad- Harry uścisnął mnie mocno.- I jak, przestraszyłaś się?
- Harry!- złapałam się za galopujące serce.- Nie rób tak nigdy więcej!
- Czeeeemu?- chłopak już zapuszczał żurawia w słodkości.- Mmm, dla mnie?
- Nie, dla Steph i Meg- dalej mieszałam w garneczku, wygodnie wtulona w mojego chłopaka.- Zabiją cię, jeśli im coś zabierzesz.
- Wiem, znam je- powiedział żartobliwie przerażonym tonem.
- Ha-ha, no bardzo śmieszne- odłożyłam drewnianą łyżkę i chciałam sięgnąć po posypkę orzechową, ale Haz trzymał mnie za mocno i nie mogłam się ruszyć. Próbowałam dotknąć chociaż pudełeczka, które było tak absurdalnie blisko.
- Em, Harry?- odwróciłam głowę w stronę chłopaka.
- Tak?
- Czy mógłbyś łaskawie mnie puścić?- cmoknęłam go w policzek.
- Och, no jak tak ładnie prosisz- rozluźnił nieco uścisk, na tyle tylko, żebym mogła wziąć interesującą mnie rzecz. Zaraz potem znowu mnie złapał w swoje silne ramiona. Prychnęłam śmiesznie i zajęłam się kontynuowaniem przygotowywania deseru. Przez cały czas Haz łaził za mną w tę i z powrotem, przytulony i z głową położoną na moim ramieniu. Kiedy próbowałam go zrzucić, podnosił ją na chwilę, a potem znowu kładł. Nie powiem, denerwowało mnie to, ale sama myśl że jestem z nim tak blisko, zaraz mnie uspokajała. 
- Ale dasz mi chociaż troszkę, co?- zapytał w pewnym momencie, słodkim głosikiem.
 Zaśmiałam się dźwięcznie
- Jeśli wybłagasz dziewczyny, to jasne- odwróciłam się do niego.
 Weszłam na palce, a on pochylił się, żeby łatwiej mi było go pocałować. Potem podniósł mnie, a ja oplotłam go nogami w pasie. Dotykaliśmy się nosami, jak dwa całujące się Eskimosy. W tym monecie do kuchni wszedł mój brat.
- O ble, musicie? Zbiera mi się na wymioty- Collin podszedł do lodówki i zaczął w niej grzebać. Wyjął galaretkę.- Migdalicie się gdzie popadnie, zaraz kurna będę wujkiem.
 Zamarłam w miejscu i odwróciłam w jego stronę głowę.
- Zamknij się, kretynie.
- Ha! Powiedziała Mel- wywalił mi język.
 Puściłam się Harry'ego, a on mnie postawił na ziemi.

- Ty mały karaluchu, zostaw galaretkę!- Col zaczął zwiewać, a ja za nim. Kiedy wbiegałam na schody, słyszałam śmiech mojego chłopaka. 
 Goniłam brata po całym domu, łóżka były poprzewracane na lewą stronę, drzwi trzaskały co pięć sekund. Nie lataliśmy tak, odkąd skończyliśmy dwanaście lat. Wtedy zabrał mi pamiętnik... Uch, okropne wspomnienie! W pewnym momencie  zbiegaliśmy po schodach, a Collin się potknął i zjechał po stopniach na dół. Dopadłam go i chwyciłam miskę z (całe szczęście gotową!) galaretką.
- Mam cię! Wygrałam!- poszłam do kuchni z triumfem wypisanym na twarzy. Haz stał oparty o framugę i przyglądał mi się ironicznie.
- Co, zadowolona?
- Bardzo- cmoknęłam go w policzek i zajęłam się słodkościami.
                                                                             ***
 Przyjście dziewczynek zostało zasygnalizowane głośnymi krzykami i tupaniem po schodach. Harry zrobił zrezygnowaną minę, a ja trzepnęłam go w ramię.
- No co? Teraz mi cię pewnie zabiorą- powiedział marudnym głosem.
- Oj tam, na chwilkę tylko- objęłam go wokół szyi i musnęłam jego usta.
 Wypadłam z pokoju, prosto na siostry. Złapały mnie za ręce i pociągnęły do kuchni, krzycząc jak im minął dzień. Obskakiwały mnie dookoła czekając, aż dam im niespodziankę. Gdy wyjęłam deser, rozległy się okrzyki zachwytu.
- Tylko się nie usmarujcie tym, bo...- niestety nie było po co kończyć zdania, bo i tak już ich nie było w kuchni. 
 Wzruszyłam ramionami i chciałam pójść do Harry'ego, ale on już stał przy schodach.
- Chodź, pojedziemy do mnie- wziął mnie za rękę i wyprowadził z domu.
 Do jego mieszkania wcale nie było daleko, jeśli znało się drogę i jechało samochodem. Weszłam do domu, praktycznie jak do swojego. Bywałam u niego często, śmiało mogłam chodzić tam z zamkniętymi oczami. Bezproblemowo znajdowałam wszystkie rzeczy.
- No to co robimy?- zapytałam, gdy siedzieliśmy przytuleni na kanapie.
- Może jakiś film?- zaproponowała Harry.
- A jaki? Komedia romantyczna?- chłopak skrzywił się na moje słowa, zaśmiałam się z jego reakcji.
- Nie, myślałem raczej o horrorze.
 Przełknęłam ślinę.
- H-horrorze? Czemu?- bałam się niesamowicie takich filmów.
- Bo chciałem ci taki jeden pokazać, nie jest jakoś wybitnie straszny- uniósł jedną brew.- A co, masz stracha?
- Ta-tak, lekko- gestykulowałam wokół siebie, jakbym odpędzała niewidzialne muchy.
 Haz zaśmiał się donośnie i wstał, żeby włączyć film. Chwilę pomarudziłam i poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę. Przy okazji wydarłam się do mojego chłopaka, czy też chce. Odpowiedział mi również głośnym tonem, że tak. Zajęłam się więc przygotowywaniem napoi. W trakcie dobiegła mnie przerażająca muzyka i już wiedziałam, że wieczór nie zapowiada się wesoło. Przynajmniej dla mnie.
 Gdy przyszłam do salonu, chłopak czekał już na mnie na kanapie. Uśmiechał się do mnie figlarnie, oczy mu błyszczały blaskiem śmiechu.
- Ty naprawdę się tego boisz?- zapytał mnie z niedowierzaniem.
- Nie, w ogóle. Dlatego właśnie tak się trzęsę- podałam mu kubek i usiadłam zaraz.
 Harry włączył film. "Kobieta w czerni", tak brzmiał tytuł. Przysunęłam się bliżej chłopaka, a ten przytulił mnie. W pokoju panowała ciemność, tylko błysk ekranu oświetlał uśmiechniętą twarz Haza.
 Film był koszmarny. Co chwila krzyczałam ze strachu, albo piszczałam i zasłaniałam się poduszką. W bardzo strasznych momentach, Harry poświęcał się i zasłaniał mi ekran. Tak, że tylko słyszałam wrzaski. Gdy film się skończył, nadal trwałam przytulona do mojego chłopaka. 
- No to co, idziemy spać?- na jego słowa, spojrzałam na niego jak na wariata.
- Oszalałeś?! Ja tak nie zasnę!
                                                                           ***
- Harry, boję się- wyszeptałam cicho.
- Znowu mam stawać na środku pokoju i pokazywać ci, że nic tam nie ma?- jego zaspany głos był słodki.
- Nie, ale po prostu...
- Rozumiem- przesunął się jeszcze bliżej do mnie (jeśli to w ogóle możliwe).
 Przytulił mnie do siebie i zaczął cicho nucić jakąś śliczną melodię. Uspokajała. W pewnym momencie zaczął śpiewać:
- Your hand fits in mine like it's made just for me, but bear this in mind it was meant to be. And i'm joining up the dots with the freckles on your cheeks, and it all make sense to me.
 Nie wiem dlaczego, ale skądś mi się ta piosenka kojarzyła. Była taka znajoma, jakbym słyszała ją tysiące razy, a jednak nie znała tekstu. Melodia była przepiękna i dopiero kiedy doszło do jednej ze zwrotek, zrozumiałam kto stworzył to cudo:
- I know you're never loved the sound of your voice on tape, you never want to know how much you weigh. You still have to squeeze into your jeans, but you're perfect to me.
 Śpiewał jeszcze przez jakiś czas, nawet nie wiem, kiedy zapadłam w cichy, spokojny sen. Uśpiona przez najcudowniejszego chłopaka pod Słońcem, o anielskim głosie. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Tak na marginesie, "Kobieta w czerni" to prawdziwy horror ;) jakby ktoś miał ochotę (nie radzę wieczorem) to może obejrzeć zwiastun #klik :*
 I jakby ktoś nie wiedział (naganne) piosenka, która jest na początku, to Torn- Natalie Imbruglia 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 23

Popatrzyłam się na swoje odbicie w lustrze i stwierdziłam zadowolona, że całą tapetę, którą miałam na twarzy- zmyłam. Co prawda Harry będzie sobie musiał kupić nowe chusteczki, bo ja wszystkie zużyłam. Nie zdziwiłabym się na jego miejscu, nie miał mleczka do zmywania makijażu (po kiego grzyba miałby mieć?), więc musiałam posłużyć się samą wodą. Długo mi to zajęło, szczególnie jak mój chłopak co pięć minut podchodził pod drzwi łazienki i pytał się, czy już skończyłam.
 W pewnym momencie zmywania tapety, zauważyłam że nie mam ze sobą piżamy. A Harry'emu ani się myślało zabierać mnie do mojego domu. Stoczyliśmy już potyczkę słowną na ten temat. Haz postanowił zatrzymać mnie na noc i koniec. Nie bardzo mi to odpowiadało, nadal miałam świeżo w pamięci rozmowę między mną, a dziewczynami.
 Rozległo się pukanie.
- Mogę wejść?
 Spanikowana, spojrzałam w dół. Miałam na sobie tylko bieliznę i to skromną, koronkową. Myślę, że aż za bardzo mogłaby się spodobać Harry'emu...
- Nie, no coś ty!- jak poparzona zaczęłam szukać jakiegokolwiek ręcznika. Wzięłam jakiś i się nim okręciłam, słysząc przy okazji:
- Proszę cię, przecież chodzimy ze sobą!- nagle klamka zaczęła się uginać.- Uwaga, wchodzę!
 Pisnęłam i ciaśniej zawinęłam wokół siebie moją osłonę. Gdy Harry pokazał się w drzwiach, natychmiast na jego ustach wykwitł szeroki uśmiech. Jak gdyby nigdy nic stał i wpatrywał się we mnie, a ja robiłam się coraz bardziej bordowa. Gorąco w moim ciele było nie do wytrzymania.
- I co, napatrzyłeś się już?- sarkazm to była bardzo często moja reakcja na stres.
- Tak- jakimś cudem uśmiech chłopaka stał się jeszcze szerszy.- Chciałem się tylko zapytać, czy dać ci coś do spania- wyciągnął w moją stronę rękę z koszulką. Ostrożnie chwyciłam ręcznik jedną dłonią, a drugą chciałam wziąć koszulkę, ale... Gdy już chwyciłam materiał, Haz złapał mnie drugą ręką w okolice talii i przygwoździł do siebie. Przez co, naturalną koleją rzeczy, puściłam moją ochronę. Wylądowała na ziemi.
- Jesteś strasznie pociągająca w samej bieliźnie- warknął.- I kompletnie nie rozumiem dlaczego się przede mną chowasz.
- Po pierwsze to boli, jak tak robisz- chłopak poluźnił nieco uścisk.- A po drugie, jakbyś jeszcze nie zauważył, to nie lubię się tak przed tobą...
- Uch, zamknij się- przewrócił oczami i błyskawicznie złączył nasze usta w jedno. Nie podobało mi się to, więc oderwałam się od niego. Spojrzałam na niego oburzona.
- Co ty robisz?! Powaliło cię?
- Nie, po prostu nie mogłem się powstrzymać- spojrzał w dół, a ja chwyciłam go za podbródek i naprowadziłam na swoją twarz.
- Tu, tu mam oczy- pokazałam i dotknęłam biustu.- Nie tu.
- Okej, okej- Haz znowu przewrócił paczadłami, ale tym razem zdążyłam się odchylić, zanim znowu do mnie przylgnął.
- Idź już sobie, co?
- Umm... Muszę?
- Tak- chwyciłam koszulkę, którą nadal miał w ręku i starałam się go wypchnąć z łazienki.
- Dobra, dobra, już idę- wymruczał nadąsany i wyszedł.
 Oparłam się o umywalkę i popatrzyłam znowu na swoje odbicie. Byłam czerwona jak burak. Rozprostowałam #koszulkę i uśmiechnęłam się. Widziałam kiedyś Harry'ego w niej. Wyglądał zabójczo.
========================================================
 Leżałem na łóżku i czytałem "Joyland", kiedy wyszła z łazienki. I ja myślałem, że dobrze wyglądam w tej koszulce! Ona... ona po prostu powalała sobą. Jej kobiece ciało okrywał materiał tylko do połowy ud, a może nawet krócej. Natychmiast straciłem zainteresowanie akcją powieści i odłożyłem ją, nawet nie wiem gdzie.
- Wow...- szepnąłem, a ona spłonęła rumieńcem. Uwielbiałem to w niej.
- Co?- założyła ręce z tyłu i zaczęła się kołysać na piętach.- Coś nie tak?
- Nie, właśnie wyglądasz lepiej, niż wszystkie modelki, które kiedykolwiek widziałem- pokręciłem głową z niedowierzaniem.
 Jej śliczna buzia zrobiła się jeszcze bardziej bordowa.
- Hej, skarbie, czemu się czerwienisz?- wstałem z łóżka i podszedłem do niej. Objąłem ją w pasie.- Co?
- No bo... Jeszcze nigdy w życiu nie usłyszałam takiego komplementu...
- Niemożliwe, widziałem ilu facetów się na ciebie gapiło- ona nigdy nie usłyszała takiego pochlebstwa?!
- Wcale, że nie...
- Kochanie, ty chyba nie masz pojęcia, jak działasz na mężczyzn- uśmiechnąłem się na wspomnienie Liama.
 Dziewczyna pokręciła głową, a włosy opadły jej na twarz. Czule odgarnąłem je i przy okazji ucieszyłem się, że mogłem je dotknąć. Były takie miękkie!
- Chodź już spać- wyszeptałem i podniosłem ją. Elly pisnęła cicho i zachichotała.
- Puść mnie!- wykrzyknęła zabawnie.
- Nie mam takiego zamiaru- zaśmiałem się. Zaniosłem ją do łóżka i położyłem na pościeli, wyglądała jak księżniczka wśród wielu poduszek. Odchyliłem kołdrę i znowu ją podniosłem. Potem nakryłem i patrzyłem jak ślicznie wygląda.
- Co się tak patrzysz?- jej głos pieścił moje uszy.
- Jesteś tak piękna- głos mi się załamał.
======================================================
 Kiedy Harry skończył się na mnie gapić, obszedł wielkie łóżko dookoła i wsunął się pod kołdrę z drugiej strony.
- Ej, co ty robisz?- znowu doznałam niesamowitego wręcz zakłopotania i przerażenia.
- Myślałaś, że mam zamiar spać na kanapie?- przesunął się w moją stronę.
- No...- tak, tak dokładnie myślałam.
- Jeśli tak, to się myliłaś- przygarnął mnie do siebie tak, że nasze nosy praktycznie się stykały.- Cześć, piękna- puścił mi oczko.


The Versatile Blogger

The Versatile Blogger

 Zostałam nominowana do The Versatile Blogger. Woooow, nie wiedziałam że ktoś, aż tak docenia moje bohomazy! Thx dla Was wszystkich #dlaWas 

Zasady konkursu:
1. Podziękuj nominującemu na jego blogu.
2. Pokaż nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu.
3. Napisz siedem faktów o sobie.
4. Nominuj piętnaście blogów, które na to zasługują.
5. Poinformuj ich o tym.


7. Faktów o mnie:
1. Mam cztery koty.
2. Przyjaźnię się najnajnajnajfajniejszą dziewczyną na świecie.
3. Mam młodszego brata (nikt nie jest w stanie doprowadzić mnie do takiej wściekłości).
4. Mojego bloga zaczęłam pisać po tym, jak przeczytałam numer 1. na mojej liście.
5. Nie uważam siebie za jakąś wybitną pisarkę.
6. Gdy piszę, staram się jak najbardziej wczuć w sytuację danej osoby, dlatego bardzo często się śmieję przy czytaniu (tak, czytam swojego bloga, żeby zauważać błędy), jest mi smutno, albo najzwyczajniej w świecie ryczę.
7. Strasznie cieszy mnie każdy komentarz, potrafię skakać z radości, gdy pojawi się jakaś nowa osoba ;)

Blogi, które nominuję:
1. http://dark-fanfiction.blogspot.com/
2. http://1d-more-than-love-4ever.blogspot.com/
3.http://there-is-always-hope-1d.blogspot.com/
4. http://agatorekimagineonedirection.blogspot.com/
5. http://the-chance-for-love.blogspot.com/
6. http://fanfiction-o-1d.blogspot.com/


Nie czytam, nie znam więcej blogów. Of kors możecie mi swoje podawać w komentarzach. Jeszcze raz wielkie dzięki za nominację, latam przeszczęśliwa po pokoju. Pozdro z sufitu :*

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 22

 Niepewnie szłam po schodach, trzymana pewnie przez Harry'ego za rękę. Byłam zdecydowanie zestresowana. Ile my wypiliśmy? Ile on wypił? Zaczęłam gorączkowo przesuwać w myślach wszystkie obrazy drinków, jakie mi jeszcze zostały w pamięci. Wstrząsnęła mną ilość tego wszystkiego...
- Harry, powiedz Gibraltar- wyszeptałam drżąc.
- Gibraltar, ale o co ci chodzi?- chłopak popatrzył się na mnie dziwnie, po czym jego oczy rozbłysły blaskiem zrozumienia.- Boisz się mnie?
- N-nie, no coś ty!- przerywany głos nie pozwolił mi kłamać.
 Haz zatrzymał się w miejscu i popatrzył na mnie z góry- był dużo wyższy. Odgarnął mi czule włosy z twarzy i objął mnie, po czym przytulił swoje usta do mojego ucha.
- Nigdy, przenigdy bym cię nie skrzywdził- wyszeptał gorąco.- Kocham cię jak wariat i chcę, żebyś ty kochała równie mocno mnie.
 Po tych słowach ostrożnie go objęłam i wtuliłam się w jego rozgrzany tors, okryty jedynie cienką, białą koszulą, marynarka wisiała na moich ramionach. Harry odetchnął głęboko i pogładził mnie po włosach. Staliśmy taka jakiś czas przytuleni do siebie przed mieszkaniem Hazza, aż w końcu powiedziałam do niego:
- Wiesz, chcę już do domu.
- No to chodź!- w ułamku sekundy jego lewa ręka znalazła się w zgięciu moich kolan, a prawa twardo chwyciła mnie pod plecy.
- Ej wariacie, co ty robisz!- krzyknęłam.- Puść mnie na ziemię!
- Nie chciałabyś tego w tym momencie- białe ząbki błysnęły w mroku.- A poza tym powiedziałaś, że chcesz do domu.
 Chłopak podszedł ze mną na rękach przed drzwi do apartamentu, jakimś cudem klucze nagle znalazły się w jego ręku i otworzył przede mną swój dom.
                                                                           ***
 Przygryzłam wargę i nabrałam powietrza w płuca. Wyszłam z pokoju i podążyłam w stronę salonu skąd płynęły dźwięki #muzyki. Harry stał oparty nonszalancko o ścianę i przypatrywał mi się. Jego wzrok przeszywał mnie od stóp do głów. Jak ja to miałam w zwyczaju, spuściłam wzrok i zarumieniłam się. Chłopak podszedł do mnie i zaczął śpiewać razem z Presleyem:
- Wise man say- objął mnie.- Only fools rush in. But I, can't help- okręcił mnie dookoła- falling in love with you.
 Zaczął ze mną tańczyć, tak powoli i romantycznie jak się tylko dało. Prowadził mnie świetnie, mimo że tańczyłam już z wieloma zawodowymi tancerzami, Harry wydawał mi się w tamtym momencie najbardziej idealny ze wszystkich. Przytulał mnie czule. Tak naprawdę nie tańczyliśmy jakiegoś określonego tańca, po prostu bujaliśmy się w rytm piosenki. Czasami śpiewaliśmy jak mieliśmy akurat na to ochotę. W tamtej chwili nie chciałam niczego innego, wystarczała mi sama obecność tego niesamowitego chłopaka i świadomość, że należy tylko do mnie.
- Falling in love with you- zaśpiewaliśmy w jednym momencie. Nasze usta spotykały się raz za razem. Było tak cudownie, jak w najpiękniejszym śnie romantyczki. Nie mogłam sobie wyobrazić lepszego scenariusza. Uniosłam dłoń i włożyłam ją między włosy Harry'ego. Głaskałam go delikatnie po głowie, słuchając jego mruczenia i czując głębokie wibracje w jego klatce piersiowej. To było spełnienie marzeń, wszystko, cała ta sytuacja ociekała wręcz słodyczą. Zwykły obserwator miałby już dawno mdłości, ale dla nas było idealnie.
------------------------------------
 Dobrze, postarałam się. A teraz życzę sobie co najmniej dwóch komentarzy, żeby iść dalej. Rany, wiem że potraficie tylko się Wam nie chce! Kocham Was i tak, ale...

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 21

 Spojrzałam na Liama. Czekał na odpowiedź na swoje pytanie.
- Słucham?- nie wierzyłam własnym uszom.
- Ahaha, wiedziałem że tak zareagujesz!- chłopak zaśmiał się donośnie, natomiast uciszył się, kiedy Harry podniósł się z miejsca i ruszył w jego stronę.
- Posłuchaj, jeszcze raz coś takiego powiesz i nie ręczę za siebie, a wiesz dokładnie że jestem silniejszy- mój chłopak miał w tamtej chwili oczy czarne jak węgiel, w ogóle nie widziałam w nich nic z tamtych wesołych, zielonych paczadeł.
 Haz wrócił na swoje miejsce, a atmosfera stała się nieco bardziej napięta. Mimo to nadal gadałam wesoło z Perrie i pocieszałam Louisa w sprawie Eleanor. No cóż nie każdy może mieć takie szczęście jak ja z Harrym... Chociaż co ja mówię! Przecież chodzimy ze sobą dopiero jakiś tydzień!
 Harry objął mnie ramieniem, a ja dalej popijałam swojego drinka. Nie wiem jaka tam była zawartość alkoholu, ale śmiałam się nienaturalnie często i z byle głupich rzeczy. Kameralna impreza zamieniła się w zdecydowanie coś innego, grunt że byli ochroniarze.
 Oczy już mi się lekko przymykały, wyjęłam telefon z kieszeni i wybałuszyłam oczy. Pokazałam ekranik Harry'emu.
- No i co?- wzruszył ramionami.
- Jest po trzeciej nad ranem!- wyjaśniłam mu zirytowana sama nie wiem czym.
- Chcesz już iść?- oczy chłopaka były wpatrzone głęboko w moje. Tak w sumie to nie chciałam go opuszczać, ale...
- Tak, jestem zmęczona- oparłam się o mojego chłopaka.
- No to w takim razie trzeba wstawać- mruknął Haz, ale jakoś się nie ruszył.
- Ja też już chcę wracać do domu- jęknęła Pezz i szturchnęła Zayna.
- Dobra, dobra- chłopak podniósł się i pomógł wstać swojej lekko wstawionej dziewczynie.- A wy idziecie?- zwrócił się do nas.
- Tsaaak- podniosłam się z Harry'ego i wstałam. Hazza poszedł w moje ślady i zaraz reszta chłopaków też tak zrobiła.
- A wy dokąd?- zapytała zdziwiona Pezz.
- No chyba do domu, nie?- Lou włożył ręce do kieszeni i poszedł do wyjścia.
- Louis, czekaj!- złapałam Harry'ego za rękę i pociągnęłam w stronę chłopaka.
                                                                          ***
 W limuzynie zostaliśmy tylko ja i on. Siedziałam na kolanach Harry'ego i czule głaskałam go po głowie. Miał zamknięte oczy i cicho mruczał. Obejmował mnie w pasie, głowę położył mi na ramieniu- zauważyłam, że lubi tak robić.
- Kocham cię- powiedzieliśmy szeptem w jednym momencie. Zaśmialiśmy się cicho, Harry przybliżył swoje usta do moich. Muskał je delikatnie, sprawiał że cała dygotałam. Ostrożnie sięgnęłam po rękę Harry'ego i położyłam ją sobie pod lewą piersią.
- Czujesz?
 Chłopak skinął głową i uśmiechnął się w odpowiedzi na moje galopujące serce. Nie wiem czy może chciał coś sprawdzić, ale zabrał się do całowania naprawdę. Puściłam jego dłoń, jednak nie zabrał jej z tamtego miejsca. Czuł jak przyspiesza mi tętno, kiedy sięgał językiem w najdalsze zakątki. To było niesamowicie intymne, jeszcze bardziej niż to u mnie w domu.
 W pewnym momencie auto zahamowało. Haz oderwał się ode mnie lekko i spojrzał za mnie, na okno.
- Jesteśmy, skarbie- mruknął mi uwodzicielsko do ucha.
 Zadrżałam i nagle zdałam sobie sprawę z jednego faktu.
- Harry, ale to nie mój dom, jechaliśmy za krótko- zmarszczyłam brwi, lekko przestraszona.
- Wiem, bo to mój dom.